Rene Redzepi

Rozmowa z Rene Redzepim szefem kuchni i współwłaścicielem legendarnej restauracji NOMA w Kopenhadze. W rankingu The World’s 50 Best Restaurants już trzykrotnie (2010,2011,2012) została okrzyknięta najlepszą restauracją świata.

Podczas konferencji prasowej powiedziałeś, że sukces zabija kreatywność
Sukces jest ekstremalnie trudny, szczególnie w pracy kucharza. Korzystasz z tych samych patentów, które złożyły się na twój sukces. Powtarzasz i zapętlasz się. Aż w końcu zbliżasz się do ściany i zaczynasz być wtórny. Z zewnątrz wydaje się, że pniesz się w górę, ale tak naprawdę się cofasz. Wtedy trzeba zdać sobie sprawę, że porażka jest częścią składową sukcesu. Jest alternatywą i ratunkiem, by wyrwać się z impasu, by zmienić swoje przyzwyczajenia. Będąc człowiekiem sukcesu trzeba zaakceptować możliwość upadku.

Jak ważna jest kreatywność w twojej pracy?
W moim szczególnym przypadku kreatywność jest wszystkim. To 100 % mojej pracy. Co z tego, że masz perfekcyjne składniki, znasz wspaniałe techniki. Bez kreatywności jesteś zwykłym rzemieślnikiem. Dla kucharzy których ambicją jest tworzenie, kreatywność jest najważniejszą rzeczą w kuchni.

Co robisz żeby naładować akumulatory?
Przyjeżdżam na Cook it Raw. Takie wydarzenia w naturalny sposób wyzwalają pokłady kreatywności. Cook it Raw to pewnego rodzaju próba: nie masz swojej kuchni, kilkunastu kucharzy, narzędzi. Nie masz niczego, co na co dzień ułatwia pracę i do czego jesteś przyzwyczajony. Ale z drugiej strony to wręcz fantastyczna okazja by zainspirować się poprzez spotkania z innymi szefami kuchni.

W przypadku Cook it Raw liczy się miejsce, czy ludzie?
Najważniejsi są ludzie, dopiero później miejsce w którym się odbywa. Nasze spotkania to składowa strachu, magii, szczęścia, wiedzy, ciekawości. W obliczu takich emocji, lokacja ma tutaj drugorzędne znaczenie.

Dla wielu młodych kucharzy jesteś mistrzem. Jak zostać znanym i odnoszącym sukcesy kucharzem?
Po pierwsze sława to głupota. Jeżeli z założenia chcesz zostać sławnym kucharzem, prawdopodobnie się to nie wydarzy. Kluczową rzeczą jest odnalezienia źródeł swoich inspiracji. Jeśli szczerze odnajdziesz to co cię inspiruje, jak to mówią nie przepracujesz nigdy ani jednego dnia.

Co powiesz o polskich kucharzach, kilku z nich u ciebie pracowało?
Oczywiście, że pamiętam Roberta Trzópka i Piotra Piątka. Robert pracował na sekcji rybnej. To niezwykle skromny, cichy i pracowity człowiek. Całkowite przeciwieństwo Piotra, którego zawsze wszędzie było pełno. Miałem też wielu stażystów z Polski, ale tych dwóch kucharzy szczególnie sobie zapamiętałem. Są niezwykle utalentowani. Martwi mnie tak wiele rywalizacji pomiędzy polskimi szefami. To wręcz nieprawdopodobne. To z jednej strony nie jest złe, ale z drugiej ci ludzie działając w tej samej branży, w jednym kraju, powinni się bardziej wspierać.

Wydaje mi się, że to leży trochę w naszej naturze, mentalności. Lubimy walczyć.
No dobrze, ale wyobraź sobie taka sytuację. Pięciu mężczyzn tworzy zespół, który stoi na przedsionku wrót do sławy. I zanim na dobre usłyszy o nich świat zaczynają się kłócić między sobą o prawa do utworów o których nikt na dobrą sprawę jeszcze nie słyszał. I w końcu skonfliktowani -decydują o rozpadzie zespołu. Cała nadzieja na sukces, sławę i rozgłos zostaje pogrzebana. Dlatego moja rada dla polskich szefów: bądźcie ostrożni.

Tekst ukazał się w Magazynie „Czas Wina”. Na zdjęciu okładka magazynu „Food Service” z Rene Redzepim.



Możliwość komentowania jest wyłączona.